wtorek, 21 września 2021

Planety

 Czy do astrofotografii planet potrzebny jest tracking?

Z jednej strony nie, bo czasy naświetlania/nagrywania filmów są dość krótkie.

Z drugiej strony, powiększenia są ogromne, więc obiekt może opuścić pole widzenia.

Nawet jeśli obiekt nadal jest w polu widzenia, zwykle jest tak, że jakość obrazu w centrum kadru jest najlepsza, a im bliżej krawędzi/narożników tym gorzej, dlatego najlepiej jest mieć obiekt w centrum. Ułatwi to też postprocessing.

Poza tym, tracking przydaje się nie tylko do planet ale również do głębokiego nieba, nawet jeśli czas ekspozycji jest krótki. Przykładowo, przy ogniskowej rzędu 135mm (odpowiednik 200mm dla pełnej klatki), maksymalny czas naświetlania to 1-2" bez trackingu. Z trackingiem można ten czas wydłużyć do 20-30", dłuższe czasy natomiast wymagają już autoguidingu. Plusem jest to, że można zacząć od trackingu a dopiero potem rozbudować go o autoguide. 

Wniosek z tego, że niezależnie od kierunku, tracking na pewno się przyda, zatem może to być dobry pierwszy krok.

Na rynku dostępnych jest kilka opcji, od małych, tanich trackerów (~1000zł), aż po pełne montaże takie jak NEQ5 (~5500zł). Niestety, na polskim rynku dostępnych jest niewiele produktów tego typu, a w dodatku pandemia spowodowała, że dostępność jest bardzo ograniczona.

Na szczęście ostatnio pojawiły się produkty Sky Watcher: Star Adventurer oraz AZ GTI.

Co prawda AZ GTI jest montażem azymutalnym, ale po aktualizacji firmware oraz zastosowaniu dodatkowych akcesoriów (klin paralaktyczny, przeciwwaga, szyna), można go używać nawet do głębokiego nieba. Nośność obu montaży jest taka sama (5kg).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz